Wystarczy odkręcić kurek

224

Jak pisać więcej?

Co jak co, ale jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć ze znacznie większą pewnością niż rok temu. Otóż, lubiłem bardzo pisać, ale nigdy nie byłem w stanie się do tego zmotywować. Udało mi się wyprodukować kilka ładnych tekstów, z których byłem dumny, natomiast sam proces pisania zawsze był dla mnie potwornie trudnym i dłużącym się wydarzeniem.

Jakoś tak się stanęło, że w tym roku zacząłem pisać więcej.

Moja "pisalność" wzrosła z 2% do 40%, gdzie 100% to wykorzystywanie każdej chwili szeroko pojętego "czasu wolnego" na pisanie.

Jak na razie, widzę same plusy; czuję się znacznie bardziej "oswojony" z językiem - zarówno polskim, jak i angielskim, w którym również lubię pisać. Zbudowałem bardzo fajny nawyk siadania codziennie i próbowania wyrzucić z siebie czegoś mającego choć trochę sensu - często w sytuacjach, w których normalnie nie byłbym w stanie czegoś takiego zrobić (np. w lesie o 23 dygocząc z zimna - tak, była taka sytuacja).

No więc, jak to zrobić?

Pisanie trzeba polubić. Obecnie jesteśmy przyzwyczajeni do wypowiadania się w krótkich wiadomościach tekstowych - czy to na Messengerze, czy na Instagramie. Często korzystamy z ze skrótów językowych, slangu, czy wspieramy swoją wiadomość emoji. Jednak takie choć trochę dłuższe teksty nie są popularne w naszej kulturze - no, może jakiś post na Facebooku o tym, jak bardzo jesteśmy zmęczeni polityką i dlaczego od dzisiaj nie będziemy już czytać żadnych wiadomości z nią związanych.

Polubić pisanie można z kilku różnych powodów; po pierwsze, u wielu osób "wyrzucanie" swoich myśli na papier powoduje uczucie lekkości, pozbycia się jakiegoś bagażu mentalnego z siebie. U mnie tak jest, nawet jak piszę kilkuzdaniowy tekst o bardzo prostej rzeczy. Po drugie, można polubić narzędzia, z których korzystamy do pisania. Stosunkowo sporej ilości osób łatwiej czasami przychodzi pisanie na miłym, przyjemnym w dotyku i nieprzepuszczającym papierze niż na papierze z odzysku. Milej będzie pisać porządnym długopisem z atramentem, który nie przebija a zarazem jest dobrze widoczny. Taka czysta materialistyczna radość z przyjemnej fizycznej rzeczy może powodować lżejszy przepływ myśli z człowieka na papier.

Nie możemy się bać.

Nie możemy się bać zobaczyć naszych myśli. Nawet, jeśli one są okropne i nie chcemy mieć z nimi coś związanego powinniśmy być w stanie przynajmniej je napisać na kartce i przeczytać z powrotem. Potem tą kartkę spalić, to już nieważne.

Im więcej piszemy, tym mniej się boimy. I tym bardziej lubimy ten proces, bo on nas po prostu uwalnia. Uwalnia od nas samych.

Odkręć kurek, zaraz wybuchniesz.


You'll only receive email when Codzienne Myśli publishes a new post

More from Codzienne Myśli: